W tym roku stuknie mi 39 lat. Zbliżam się do danego szczebla, który coś podobno znaczy. M.in. mówi się, że taka kobieta jest już przejrzała. Ja bym powiedziała, że taka kobieta przede wszystkim przejrzała na oczy.
Niestety z każdego popularnego przeświadczenia wyłania się opinia, że kobiecie po czterdziestce już na wszystko za późno.
Zdecydowanie za późno na to, by zwlekać i się wahać.
Tracimy energię, żywiołowość, jędrność i metabolizm. I to jest kłamstwo prosto z mediów. Nie mówi się już o dojrzałości czy wiekowej mądrości. Patrzy się na zmarszczki mimiczne, które już występują, patrzy się na spracowane dłonie, które niekiedy jako jedyne zdradzają wiek.
Nie ma takiej kultury bycia dumnym z osiągniętego wieku. Upada też kultura szanowania starszych od siebie.
Kobieta w okolicach czterdziestki wie czego chce, a przede wszystkim wie, czego nie chce. Zna swoje granice i potrafi je stawiać. Zna miejsce na kompromisy i ustępstwa, ale nie dla oślego uporu.
I to jest właśnie kwintesencja wieku.
Młoda dziewczyna dopiero szuka swojej tożsamości, podczas gdy dojrzała, będzie miała dość desperackiego dopasowywania się i przepraszania za to kim jest.
To także kobieta, która przeszła przez piekło (ma już to za sobą, albo za chwilę będzie mieć...)
Przede mną jeszcze to co najlepsze, ja się dopiero rozkręcam.
Czy o czymś zapomniałam? Dopisz w komentarzu.
40 lat, to najlepszy okres! ktoś, kto skreśla kobiety w tym wieku, to chyba jakiś niewyżyty erotoman napalony na nastolatki.
OdpowiedzUsuńMasz rację, przed Tobą jeszcze wiele dobrego lub najlepszego, bo jesteś świadoma swych potrzeb i dbasz o zdrowie!
Masz absolutną rację. To jest też okres rozwodowy, kiedy właśnie panowie wymieniają żony na młode laski.
UsuńPanowie wymieniają żony (i samochody) na młodszy model, ale i kobiety często wtedy odchodzą, bo uświadamiają sobie, że nie chcą reszty życia spędzić z niewłaściwą osobą. Widzę to u swoich koleżanek/znajomych i... kibicuję im. Zdecydowanie nie należę do tych, którzy uparcie twierdzą, że rozwód to zło i trzeba być do usranej (pardon my French!) śmierci z tą samą osobą. Ja akurat mam szczęście, bo od dwudziestu lat jestem w szczęśliwym związku, ale jeśli ktoś tego szczęścia nie miał, to dlaczego do końca życia ma płacić wysoką cenę za jedną błędną decyzję, za jedno sakramentalne tak?
UsuńNikogo nie można zmusić do miłości, ani na siłę zatrzymać przy sobie. Można jednak rozejść się w cywilizowany sposób, szczególnie jeśli są dzieci.
Na pewno jest to przełomowy wiek – z wielu powodów.
Ja osobiście nie widzę powodu, by być dumną z jakiegoś konkretnego osiągniętego wieku. Z dojrzałości i życiowej mądrości – tak, ale nie z wieku per se. Można mieć 30 lat, mnóstwo doświadczenia i mądrości życiowej, a można też mieć dwa razy tyle i być głupim jak but. Reguły nie ma.
A bycie dumnym z osiągnięcia konkretnego wieku rozumiem w zasadzie tylko w jednym wypadku – w przypadku walki o to życie.
Skoro to niewłaściwa osoba, to cóż się dziwić, że odchodzą. Okolice czterdziestki uważam dopiero za początek życia. Tego rozważnego ale i zwariowanego. Dlaczego być więc nieszczęśliwym?
UsuńMoże ta cyferka jest nie tyle potrzebą zmiany, ale zdrowo-rozsądkowym podejściem i daniem sobie szansy na lepsze.
Można być dumnym z tego powodu, że się jest, wdzięcznym za to, że się jest i szczęśliwym, że w tym wieku się jest i ma się dobrze. To dobre powody, by uznać, że to dobre liczby, zwłaszcza na przykład, kiedy wcześniejsze, mniejsze wartości, miały mniej WARTOŚCI, bo coś tam (wpisz dowolne).
Pięknie napisałaś o dojrzałości ! W związku z tym, że mam trochę więcej lat z całą pewnością mogę dodać, że wiek między 40 a 50 lat - to najlepsze lata dla kobiety. Przynajmniej u mnie tak było. Czułam się wtedy bardzo dobrze, w dobrym zdrowiu i urodzie, pełna sił witalnych i gotowa na odkrywanie świata ! Pozdrawiam serdecznie :) Tak więc : trzymaj się, bo będzie się działo !!!
OdpowiedzUsuńDzięki za komentarz. Serdeczności przesyłam. :)
UsuńZdecydowanie od 40-tego roku życia wiedziałam, czego chciałam, powiem więcej już po 30-tce miałam dość sprecyzowane poglądy na życie. A potem tylko coraz lepiej poznawałam moje potrzeby, przy czym to ostatnie trwa nadal, więc chyba do końca życia. :)
OdpowiedzUsuńOdpowiada mi moja wiedza i mądrość nabyta z czasem, nie za darmo, sporo musiałam za nią zapłacić na wielu płaszczyznach.
I dlatego tym bardziej ją sobie cenię, jak również cenię sobie niezależność, nawet kiedy jest ona oszczędna, zdyscyplinowana i opiera się często na bardzo ostrożnym zarządzaniem budżetem.
Mam dokładnie tak samo. :)
Usuń